Poranek: Zapach ziaren i plan działania
Nasz dzień nie zaczyna się od kawy, ale od sprawdzenia zamówień, które spłynęły od Was przez noc. To Wy nadajecie rytm naszej pracy. Potem idziemy do serca naszej tłoczni – małego magazynu z ziarnami. Zapach świeżego lnu, rzepaku o poranku to coś wspaniałego. Wybieramy odpowiedni worek i przygotowujemy naszą prasę do pracy.
Południe: Powolne tłoczenie, kropla po kropli
Nasza praca to sztuka cierpliwości. Nie używamy wielkich, przemysłowych maszyn. Mamy jedną, solidną prasę ślimakową, która pracuje powoli, bez pośpiechu. Dzięki temu, że nie podgrzewamy ziaren, olej zachowuje wszystkie swoje cenne składniki. Ten proces nazywa się tłoczeniem na zimno. Strumyczek świeżego oleju, który powoli spływa do pojemnika, to dla nas najpiękniejszy widok. To prawdziwe płynne złoto.
Popołudnie: Butelkowanie i pakowanie z sercem
Gdy olej już się wytłoczy i chwilę „odpocznie”, zaczyna się etap, w którym każda butelka przechodzi przez nasze ręce. Ręcznie napełniamy ciemne, szklane butelki, które chronią olej przed słońcem. Potem każdą zakręcamy i naklejamy etykietę. Na koniec starannie pakujemy Wasze paczki, dbając o to, by każda butelka była bezpieczna w podróży.
Pod koniec dnia zawozimy gotowe paczki do punktu kurierskiego. Mamy wtedy ogromną satysfakcję, że kolejny kawałek Madejowego Pola ruszył w drogę do Waszych domów.
I tak to wygląda. Bez wielkich hal i taśm produkcyjnych. Po prostu uczciwa, rzemieślnicza robota. Dziękujemy, że jesteście częścią tej historii.